Co zobaczyć na trasie Munnar – Hampi?

Hampi jest oddalone od Munnar aż o 850 km! Chcielimy przejechać ten odcinek powoli zwiedzając miejscowości po drodze. Tylko, że… nie za bardzo wiedzieliśmy co tak właściwie jest warte zobaczenia w tych okolicach. Stwierdziliśmy, że pojedziemy spontanicznie i w coraz to kolejnych miastach będziemy wyszukiwać następne miejsca z ciekawostkami do obejrzenia. Ostatecznie trasa, którą przejechaliśmy okazała się trafiona w dziesiątkę! Jeśli również zastanawiacie się co zobaczyć na trasie Munnar – Hampi, to ten post jest dla Was. 🙂

 

Mysore

Słyszeliśmy, że nie być w Mysore to tak jakby w ogóle nie widzieć Południowych Indii. Duże, zatłoczone, milionowe miasto. Choć za takimi nie przepadamy (wolimy malutkie, spokojne wioski), to znaleźliśmy tu parę interesujących miejsc.

 

Katolicka katedra Św.Filomeny

Nawet nie wiecie jaka to była ulga znaleźć się w środku świątyni, w końcu bez tłumów, riksz i klaksonów… Hindusi nie byli nią zainteresowani, naganiacze w ogóle tam nie wchodzili, więc mieliśmy wreszcie święty spokój (dosłownie 🙂 ).

katedra św.filomeny

mysore katedra
Katedra Św.Filomeny w Mysore – czujemy się jak w Europie 🙂

 

 

Atrapa Big Bena

Podobno w Mysore ma się wkrótce pojawić kolejny Big Ben, wieża z zegarem i ma być największy na świecie (większy od tego prawdziwego, w Lonydnie!). Nowy indyjski Big Ben będzie miał 135 metrów wysokości i podstawę o wymiarach 22×22. Tymczasem Mysore może pochwalić się trochę mniejszą, 30-metrową kopią, która stoi na środku ronda w centrum…

big ben mysore
Miniwersja Big Bena z Londynu!

 

Pałac Mysore

Pałac maharadżów Mysore z dynastii Wadiyar. Wygląda na bardzo stary, a tak naprawdę budowę ukończono w 1912 roku. Już po wyjeździe z miasta dowiedzieliśmy się, że wieczorami pałac jest pięknie oświetlony – dla wielbicieli nocnych zdjęć polecamy się tam wybrać po zachodzie słońca.

pałac w mysore

Pałac w Mysore
Pałac w Mysore – główna atrakcja miasta

 

Góra Chumundi i świątynia na jej szczycie

Następnie udaliśmy się na przejażdżkę na górę Chamundi. Znajduje się tam bardzo ładna, zadbana świątynia boga Durga/Chamundi, która została zbudowana w XVII wieku za czasów kiedy istniało tam Królestwo Widźajanagaru.

 

A po zwiedzaniu świątyni czas na kokosa. 🙂 (tam były wyjątkowo dobre)

 

Bylakupee, czyli Indyjski Tybet

Bylakupee jest położone niedaleko Madikeri w regionie Coorg i to właśnie był nasz punkt wypadowy do obozu w Bylakupee. Niestety pobytu w górach w tym miejscu nie wspominamy dobrze. Czarek rozchorował się, całe dnie spał i się kurował. Pogoda była tam wyjątkowo nieznośna, rano ładnie, a później padało całe popołudnie i noc. Prawie nie wychodziliśmy z hotelu. Jak widać takie długie podróże to nie tylko piękne, słoneczne dni pełne wrażeń i atrakcji. Życie w podróży to również te gorsze momenty. Nie oszukujemy Was, że zawsze jest super. Chyba zauważyliście, że staramy się zawsze pisać prawdę. Właśnie wtedy mieliśmy te mniej lubiane chwile, kiedy ma się wszystkiego dość. Szczególnie jedzenia indyjskiego. Właśnie wtedy znaleźliśmy w aptece kaszkę dla dzieci, którą trzeba tylko rozrobić z wrzątkiem. Uratowała ona wtedy Czarka żołądek. 😀

Gdy Czarek poczuł się lepiej, pojechaliśmy do jednego z największych w Indiach obozu uchodźców tybetańskich – Bylakupee. Wioska nazywana jest często Indyjskim Tybetem. Znajduje się tam Namdroling Monastery, czyli buddyjski klasztor Namdroling. Każdego dnia do wioski przybywa setki osób pragnących doświadczyć nauk mnichów i pomedytować. Istnieje również możliwość zatrzymania się w klasztorze w cenie 125 rupii/dzień (zakwaterowanie i wyżywienie), lecz trzeba ubiegać się tzw. PEP – pozwolenie na pobyt. Jednak dokument ten jest bardzo trudny do uzyskania, często trzeba aplikować nawet 6 miesięcy wcześniej i załatwiać go przez urząd w New Delhi. Łatwiejszą opcją jest po prostu zwiedzanie klasztoru za dnia, a nocleg w pobliskim Kulshanagar lub Madikeri – tak, jak my to zrobiliśmy.

Pierwsza świątynia w Namdroling, widok z wejścia:

 

Posągi Buddy w środku:

 

I przepiękne malunki na ścianach:

 

Świątynia, gdzie tybetańscy mnisi spędzają długie godziny na medytacjach.

 

Muzyka w buddyzmie tybetańskim ma bardzo ważne znaczenie. Podczas rytuałów modlitewnych mnisi recytują teksty sutr ( czyli religijnych ksiąg buddyjskich) i towarzyszą im dźwięki instrumentów. Na zdjęciu poniżej możecie zauważyć 4 instrumenty:

  • dril-bu – mały miedziany dzwoneczek, gra na nim polega na selektywnych, pojedynczych machnięciach, wydobywających wysoki dźwięk instrumentu,
  • rgya-glin – szałamaje , prototypy dzisiejszych obojów o dł. ok.60 cm, mają przenikliwy i ostry dźwięk,
  • dun-chen – bardzo długi (czasami sięgający 4 m) mosiężny róg teleskopowy,
  • gandi – drewniany gong.

 

Golden Temple – największa świątynia w kompleksie Namdroling i z najpotężniejszymi Buddami, lecz za to mniej okazała z zewnątrz. W środku znajdowały się trzy, ponad 18-metrowe, pozłacane posągi, od lewej: Buddha Amitayus, Lord Buddha, Guru Padmasambhava ( Buddha Amitabha).

 

Świątynia była ozdobiona malunkami na ścianach

 

Przepiękne, ręcznie robione klamki do świątyni:

 

 

Belur i Halebidu

W wioskach Belur i Halebidu znajdują się kompleksy świątyń z XII wieku zbudowane przez dynastię Hoysala. Oba kompleksy wpisane są na listę UNESCO. Zwróćcie uwagę na detale. My byliśmy pod wielkim wrażeniem dokładności wykonania wszystkich ścian, kolumn, posągów… całych świątyń!

 

Świątynia Chennakeshava w Belur

 

Świątynie Hoysaleswara i Kedareshwara w Halebidu