Mahabaleshwar, czyli Indie poza utartym szlakiem – część 2

Jeśli chesz zobaczyć Indie mało turystyczne, poza utartym szlakiem, to dobrze trafiłeś. Zabierzemy Cię do rzadko odwiedzanego miasteczka Mahabaleshwar, położonego gdzieś w górach pomiędzy Bombajem a Goa…

W pierwszej części opowieści z Mahabaleshwar umieściliśmy mapkę miasteczka i okolic: Mahabaleshwar, czyli Indie poza utartym szlakiem – część 1

Około 7 km na północny zachód od Starego Mahabaleshwar znajdują się kolejne punkty widokowe. Widzieliśmy wcześniej zdjęcia z punktów Elphinstone, Window i Arthur’ Seat. Zachęciły nas i dlatego właśnie te miejsca postanowiliśmy zobaczyć na żywo. Kierując się główną drogą z miasteczka do punktów natrafiliśmy na bramkę biletową dla samochodów. Pracujący tam Pan powiedział, że miejsce dostępne jest tylko dla zmotoryzowanych osób i za żadne skarby nie chciał nas przepuścić. Stwierdził, że 7 km w jedną stronę to zbyt duża odległość żeby iść pieszo. Hindusi raczej nie lubią chodzić. Gdy tylko to możliwe wybierają samochód, autobus, taxi czy rikszę. Nie mogą zrozumieć, że ktoś ma pieniądze i chce iść gdzieś z własnej nieprzymuszonej woli. Zresztą rikszami i taksówkami jeżdżą również najbiedniejsi Hindusi, lecz wybierają wtedy tzw. collective taxi, czyli łączoną taksówkę, która zabiera dużo osób jadących w tym samym kierunku i pasażerowie płacą mniej za przejazd. Bardzo często jedzie w takich taksówkach dużo za dużo osób… np. 3 z przodu, 4 z tyłu i 2 w bagażniku na dorobionych fotelach! My po prostu chcieliśmy się przespacerować i taka odległość nie robiła na nas wielkiego wrażenia. Szczególnie gdy w około mieliśmy piękne, górskie widoki i ładną, słoneczną pogodę. Wyciągnęliśmy zatem mapę, pokazaliśmy Panu narysowane ścieżki i nawet ludzików z plecakami, wyraźnie sugerujących, iż jest to trasa piesza. Dopiero rozmowa ze znajomym przekonała Pana z bramki do przepuszczenia nas. Do samego końca nie mógł się jednak nadziwić, że chcemy to zrobić…
Szliśmy sobie spokojnie drogą otoczoną przez gęstą dżunglę. Rozpraszały nas jedynie od czasu do czasu mijające samochody z Hindusami, którzy widząc obcokrajowców zwalniali albo nawet zatrzymywali się żeby zrobić nam zdjęcie. W tym rejonie zagraniczni turyści to prawdziwa rzadkość. Przez 5 dni naszego pobytu w Mahabaleshwar nie widzieliśmy nikogo spoza Indii. Miejscowi lub indyjscy turyści traktowali nas jak kolejną atrakcję tego miejsca. Często wstydzili się bezpośrednio pytać o zdjęcia z nami, więc robili fotki typu „ja i drzewo”, „ja i schody”, „ja i ławka” itp. ale w taki sposób żeby ująć nas w kadrze. 🙂 Jest to miłe, ale po pewnym czasie męczące. Chcąc, nie chcąc stajesz się celebrytą w Indiach.

Po ponad godzinnym marszu przystanęliśmy na chwilę żeby się napić. Nagle usłyszeliśmy głośne łamanie gałęzi gdzieś w gęstej dżungli po przeciwnej stronie drogi. Hałas stawał się głośniejszy z sekundy na sekundę, jakby coś się do nas zbliżało. Zamarliśmy w bezruchu w przeciwieństwie do naszych serc, które biły jak oszalałe. Czarek wypatrzył stado małp biegnących w naszą stronę. Zdrowy rozsądek podpowiadał nam żeby nie wykonywać żadnych szybkich ruchów i czym prędzej znaleźć coś, co pomogłoby nam odstraszyć dzikie zwierzęta. Na szczęście małpy zatrzymały się przed nami i po prostu nas obserwowały. Nie chciały nas zaatakować, skakać na nas czy rozerwać na strzępy. 😉 Gdy już sobie nas pooglądały i zaczęły się rozchodzić, zabraliśmy swoje rzeczy i szybkim krokiem ruszyliśmy dalej. Trochę wystraszeni dostaliśmy skoku adrenaliny i po chwili znaleźliśmy się już na pierwszym punkcie widokowym. Ok, zazwyczaj małpy nie są zbyt agresywne jeśli się ich nie denerwuje. Czasem zabiorą wodę, jakieś jedzenie, siądą sobie na ramieniu i tyle. Z takimi właśnie małpami spotkaliśmy się np. w Giblartarze, lecz tu byliśmy w prawdziwej dżungli i były to dzikie małpy, więc woleliśmy się stamtąd czym prędzej teleportować.

 

A tak wygląda oznakowanie na górskim szlaku prowadzącym do Arthur’ Seat. Raczej trudno się zgubić. 😉

path markings india
Oznakowania na szlaku 😉

Mahabaleshwar słynie z przepysznych, idealnych w smaku truskawek (bez chemii!!). Na głównej ulicy znajduje się wielu sprzedawców z piramidkami truskawkowymi. Cena to 50 rupii za kg (czyli ok. 3 zł).

truskawki na swiecie
Jedne z najsmaczniejszych truskawek na świecie!

 

A na koniec małe podsumowanie informacji o Mahabaleshwar:

  • jest to górskie miasteczko położone pomiędzy Bombajem a stanem Goa w Ghatach Zachodnich (ghaty, czyli pasmo górskie);
  • jest otoczone jednym z kilku w Indiach wiecznie zielonych lasów;
  • średnia wysokość miasteczka to 1353 m n.p.m. ;
  • najwyższy punkt miasta jest położony na wysokość 1439 m i nazywa się Wilson Point;
  • w Mahabaleshwar znajduje się źródło rzeki Kriszny, która płynie przez stany Maharashtra, Karnataka, Telangana i Andhra Pradesh;
  • 4 rzeki Koyna, Veni, Savitri i Gayatri rozpoczynają swój bieg z krowiego pyska w Świątyni Mahadev w Starym Mahabaleshwar. Za niecały kilometr łączą się z piątą rzeką, Kriszna;
  • do miasteczka przyjeżdża wiele indyjskich młodych par by spędzić tam swój miesiąc miodowy, jest to również ważne miejsce pielgrzymek Hindusów;
  • Mahabaleshwar jest mało popularną destynacją wśród zagranicznych turystów.