Japonia rowerem – dzienniki z podróży, cz.4

Czwarta część naszych wspomnień z podróży rowerem po Japonii. Przez 3 tygodnie przejechaliśmy ponad 800 km, okrężną drogą z Kioto do Tokio zahaczając o wybrzeże w Prefekturze Fukui oraz Alpy Japońskie. Dzisiaj część trasy między Kamikochi w Alpach Japońskich a Fujikawaguchiko, małym miasteczkiem u stóp Góry Fuji (trasa zaznaczona na zielono na mapie).

Japonia rowerem
Kamikochi – Fujikawaguchiko

 

Wcześniejsze części naszych dzienników rowerowych z Japonii znajdziecie tutaj:

Japonia rowerem – dzienniki z podróży, cz.1

Japonia rowerem – dzienniki z podróży, cz.2

Japonia rowerem – dziennki z podróży, cz.3

 

Dzień 15 (04/10/2015), Kamikochi -> Matsumoto

Wyjeżdżaliśmy z Alp Japońskich. Było cały czas z górki, ale jechało się nam gorzej niż pod górkę! Podczas przejazdu przez tunel o nachyleniu 11% Czarkowi pękła szprycha i wykrzywiło się tylne koło. Daliśmy radę prowizorycznie naprawić rower i ruszyliśmy dalej. Nie dość, że koło walnęło, to za chwilę padła też jedna czołówka, a na odcinku 50 km mieliśmy aż 20 długich tuneli (a w środku nich ciemność)! Ale spoko, daliśmy radę! 🙂 Jesteśmy teraz w Matsumoto, gdzie mamy przymusowy postój – jutro naprawiamy/wymieniamy koło… Znaleźliśmy też plusy tego dłuższego przystanku: tak nas bolą nogi po wczorajszym wejściu na Mae Hotakadake, że fajnie będzie poleżeć pół dnia w łóżku! 😉

 

Dzień 16 (05/10/2015), Matsumoto

Czarka rower naprawiliśmy w 6 minut (dosłownie!) Poszliśmy do najbliższego mechanika rowerowego. Przywitał nas prawie 100-letni Pan (pewnie miał 80 lat doświadczenia 😉 ). Czarek pokazał mu szprychę i koło. Chcieliśmy sami wszystko naprawić, tylko pożyczyć narzędzia do zdjęcia kasety i włożyć nową szprychę, ale Pan nagle dostał supermocy, zabrał od Czarka rower, przewrócił go na drugą stronę, coś odkręcił, coś przykręcił, postukał i już, gotowe. Na dodatek zawołał tylko 1000 yenów, a uwierzcie, to baaaaardzo mało jak na Japonię za taką robotę.

 

Dzień 17 (06/10/2015), Matsumoto -> Hokuto

Po szybkim zwiedzeniu zamku w Matsumoto skierowaliśmy się na południe, w stronę Mt. Fuji. Przejechaliśmy ok. 65 km i stwierdziliśmy, że na dzisiaj koniec. Znaleźliśmy przyjemny camping tak w połowie drogi do Fuji. Choć wyjechaliśmy już z najwyższych partii Alp Japońskich, to dalej otaczały nas piękne góry.

 

Dzień 18 (07/10/2015), Hokuto -> Fujikawaguchiko

Wyruszyliśmy już o 7 rano, bo czekał nas ciężki dzień. Niby tylko 60 km, ale z ciężką ostatnią partią drogi – przeprawa przez góry na pn. od Mt.Fuji z najwyższym wzniesieniem 1680 m n.p.m. Po dotarciu rozbiliśmy namiot nad jeziorem Kawaguchi z widokiem na najwyższy szczyt Japonii. Widok po przebudzeniu – bezcenny! 😀

 

Dzień 19 (08/10/2015), Fujikawaguchiko

Mieliśmy już w czwartek wspinać się na Mt.Fuji, ale zostaliśmy nad ranem obudzeni przez silny wiatr. Nie było deszczu, słoneczko świeciło, ale ten wiatr był zastanawiający. Sprawdziliśmy szybko pogodę i okazało się, że na płn. Japonii szaleje tajfun i stąd te podmuchy. Na szczycie Mt.Fuji podobno szaleńczo wiało, więc odłożyliśmy wyprawę na szczyt na kolejny dzień. Przesiedzieliśmy pół dnia nad jeziorem, a drugie pół kręciliśmy się po miasteczku Fujikawaguchiko. Zasnęliśmy z nadzieją, że jutro będzie lepiej i nasze marzenie o wejściu na Fuji się ziści! 🙂

 

Kolejna część rowerowej przygody w Japonii:

Japonia rowerem – dzienniki z podróży, cz.5 (ostatnia)