Kuala Lumpur z Petronas Towers na horyzoncie

Kuala Lumpur to stolica Malezji, choć etniczni Malajowie to tylko 46% mieszkańców miasta. Chińczyków jest aż 43% – pewnie dlatego, że miasto zostało założone w 1857 roku właśnie przez ten naród. Dawno temu 87 osób z Chin dotarło do błotnistych terenów u zbiegu rzek Gombak i Kelang i odkryło złoża cyny. Wkrótce pojawili się handlarze, którzy wymieniali żywność i ubrania za cynę. Założono pierwsze sklepy i prowadzono cotygodniowe targi. Tak właśnie powstało Kuala Lumpur, jedno z najszybciej rozwijających się miast Azji Południowo-Wschodniej.

 

Chinatown

Zatrzymaliśmy się w dzielnicy Chinatown. Ulica Jalan Pataling, mieszcząca się w samym jej centrum, zamienia się wieczorami w wielki, kolorowy i gwarny bazar. Można dostać tu wszystko począwszy od świeżych owoców, smażonych kasztanów, soków sojowych po idealne podróbki ubrań, butów, zegarków i torebek znanych marek, a nawet elektronikę i tysiące pirackich płyt.

 

Na uliczkach odchodzących od Petaling znajduje się wiele barów i restauracji. Choć my twierdzimy, że to właśnie jedzenie z ulicznych straganów jest najlepsze – najsmaczniejsze i najtańsze. 🙂

Petronas Tower

Pobyt w KL wiązał się oczywiście z jednym obowiązkiem, zobaczeniem z bliska Petronas Towers. 🙂 Chyba każdy kojarzy to miasto właśnie z tymi budynkami. Wieże zaprojektował argentyński architekt Cesar Pelli, a ich budowa zakończyła się w 1998 roku. Ich wysokość to 452 metry i do 2004 roku były najwyższe na świecie! Dwa drapacze chmur mają 88 pięter, a na poziomie 41. i 42. piętra są połączone mostem (skywalk). W jednej z wież znajdują się biura firmy Petronas, a w drugiej biura wielu innych, m.in. Boeinga czy IBM. Budynki posiadają łącznie 65 tys. m² szyb co daje liczbę 32000 okien. Podobno aby umyć każdą wieżę tylko raz potrzeba około miesiąca!

 

Planowaliśmy jechać do Petronas Towers tylko na 2-3 h, ale tak nas zaaferowały okolice i cała dzielnica KLCC, że zostaliśmy tam do późna. I bardzo dobrze, że tak wyszło, bo wieże wyglądają jeszcze lepiej po zmroku:

 

Tak wieże wyglądają w środku. Na zdjęciach podłoga i sufit w głównym holu.

 

Przy wieżach mieści się również całkiem spory park z fontannami i stawami, a nawet basenem dla najmłodszych.

Sklepowy zawrót głowy

Wieże Petronas połączone są z największym w Malezji centrum handlowym Suria KLCC, lecz to nie była jedyna wielka galeria handlowa w pobliżu. Jest ich w centrum kilkanaście i to obok siebie! Nawet nie orientowaliśmy się kiedy jedna się kończyła, a kolejna zaczynała. Prada, Fendi, Patek Philippe, Tag Heuer, Ferrari, Armani… Takiego wyboru wszystkich luksusowych marek jeszcze w życiu nie widzieliśmy na oczy. Galerie były powtykane między dziesiątki wieżowców. Kuala Lumpur nawet nie można porównywać do Warszawy – jest o wiele bardziej rozwiniętą metropolią niż nasza stolica.

 

Spotkanie couchsurfingowe

Mieliśmy też okazję zobaczyć miasto z perspektywy jej mieszkańców. Malaj Ai, kolega poznany na stronie couchsurfing, oprowadził nas po mniej turystycznej dzielnicy Kampung Bharu, gdzie mogliśmy posmakować tradycyjnych gofrów malajskich oraz napić się herbaty ze spienionym mlekiem – teh tarik. Dołączyła również do nas Celine z Francji i z taką to międzynarodową grupą krążyliśmy nocą po Kuala Lumpur.

 

Więcej historii z naszego pobytu w Malezji znajdziecie tu: Malezja