Sabah po naszemu, czyli 3 miejsca, które utkwią nam w pamięci

Sabah to region znajdujący się na północy Borneo. Spędziliśmy tam prawie 1,5 tygodnia i choć wydawał nam się pułapką turystyczną (żeby gdziekolwiek się ruszyć i cokolwiek zobaczyć trzeba było płacić grubą kasę! :/ ), to postaraliśmy się znaleźć miejsca, które zapamiętamy najdłużej. Oto one:

 

Mt.Kinabalu (4095 m n.p.m.)

Przyjechaliśmy do Parku Narodowego Mt.Kinabalu gdy robiło się już szaro, a cały teren zasnuty był mgłą białą jak mleko. Znajdowaliśmy się na wysokości 1510m. Było zimno i pusto, bo cały region unikany był wtedy przez turystów ze względu na niedawne trzęsienie ziemi (5 czerwca 2015).

 

Właściciel hostelu ulokował nas w blaszanym baraczku na skarpie. Nie byliśmy świadomi tego, że przydzielono nam właśnie ten kontener nie bez powodu – gdy rano wstaliśmy i odeszła mgła mieliśmy taki widok z okien:

 

Mogliśmy usiąść na tarasie i podziwiać górę z daleka. Szlaki na szczyt były zamknięte ze względów bezpieczeństwa. Siły natury kolejny raz pokrzyżowały nam plany, ale pocieszamy się, że przynajmniej będziemy mieć cele na kolejne wyprawy!

 

Poring

Przy wiosce Poring mieliśmy szczęście trafić na kwitnącą raflezję! Jest to największy na świecie i rzadko spotykany kwiat, który pasożytuje na lianach. Może mieć nawet 1 m średnicy i ważyć 10 kg. 😮 Ten, który widzieliśmy dopiero zakwitnał i miał tak na oko 60 cm średnicy. Straaasznie śmierdział. 🙂

 

 

Sepilok

Udaliśmy się do Centrum Rehabilitacji Orangutanów w Sepilok by na żywo zobaczyć orangutany. Można je ujrzeć w ich naturalnym środowisku tylko na Borneo i Sumatrze w Indonezji. Na Borneo jest ich 45-69 tysięcy, a na Sumatrze ok. 7300 – są gatunkiem zagrożonym. W ośrodku znajdują się osierocone osobniki lub te, które przeżyły uciekając z obszarów wycinki drzew. Niestety masowe wycinanie lasów deszczowych pod plantacje palm na olej palmowy jest wielkim problemem na Borneo. Obecnie aż 1/3 produkcji drewna tropikalnego na świecie pochodzi właśnie z tej wyspy. Dom traci setki tysięcy zwierząt, a ośrodki takie jak ten pomagają im wrócić do normalnego funkcjonowania. W Sepilok pomoc odbywała się jednak tylko w teorii. Nie zagłębiając się zbytnio w temat dodamy tylko, że nie polecamy tego miejsca. Mieliśmy wrażenie, że ośrodek był bardziej maszynką do zarabiania pieniędzy na turystach zza granicy, a faktyczna pomoc zwierzętom była sprawą drugorzędną. Miejsce to bardziej przypominało zoo. Bukit Lawang na Sumatrze czy chociażby Park Narodowy Gunung Palung na Kalimantanie są lepszą opcją na spotkanie z orangutanami. Ok, ale małpy widzieliśmy, a Sepilok na pewno zapamiętamy!