Przed wyprawą: przygotowania do podróży dookoła świata

Przygotowania do podróży dookoła świata trwały u nas około pół roku. Gdy mieliśmy już kupione bilety do Indii zaczęliśmy myśleć o sprzęcie, szczepieniach i sprawach bankowych.

 

Przygotowania do podroży dookoła świata
Ania podczas pakowania…

 

 

Szczepienia, leki… i co z tą malarią?

Ze względu na to, że mieszkaliśmy w Wielkiej Brytanii, wszystkie szczepienia była robione właśnie w tym kraju. Niektóre są tu refundowane. Poniżej znajduje się lista  wraz z cenami w UK (rok 2014):

– WZW A + WZW B (hepatitis A and B), koszt: £0 (refundowana w UK);
– dur brzuszny (typhoid), koszt: £0 (refundowana w UK);
– tężec/błonica/polio (tetanus/diphtheria/polio), koszt: £0 (refundowana w UK);
– wścieklizna (rabies), koszt: 3 dawki po £49, czyli £147e
– żółta febra (yellow fever), koszt: £49;
– cholera, koszt: £56 (2 dawki).

Długo zastanawialiśmy się nad szczepionką przeciwko wściekliźnie, ale doszliśmy do wniosku, że naszą podróż zaczynamy od Indii, która jest obszarem częstego występowania tej choroby u zwierząt i jest pełno bezdomnych psów, więc szczepienia zrobiliśmy. Drogie były, wiemy, ale wolimy nie ryzykować. Ryzyko zachorowania osoby zaszczepionej jest bardzo małe. Gdyby doszło do kontaktu z zarażonym zwierzęciem, otrzymamy jedynie dwie dawki przypominające szczepionki (podawane w 0. i 3. dniu po narażeniu), natomiast unikniemy kolejnych 3 dawek szczepionki oraz podania kosztownej i co ważniejsze trudno dostępnej immunoglobuliny, która powinna być zastosowana szybko po narażeniu. W Indiach, gdzie notuje się największą liczbę przypadków wścieklizny, immunoglobulina przeciwko wściekliźnie jest trudno dostępna, można ją dostać tylko w największych miastach. Dlatego odżałowaliśmy te 150 funtów i szczepienia zrobiliśmy.

Malaria… Dużo naczytaliśmy się o malarii i konieczności brania leków Malarone…

Nasza podróż dookoła świata będzie trwała ponad rok, więc stwierdziliśmy, że weźmiemy ze sobą 4 opakowania doksycyliny na czarną godzinę. Jeśli mielibyśmy objawy malarii, weźmiemy podwójną dawkę i od razu będziemy szukać pomocy lekarskiej. Moglibyśmy brać codziennie malarone, ale nie istnieją badania potwierdzające, że można go przyjmować przez tak długi okres, a poza tym musielibyśmy wydać fortunę na leki (jedna tabletka kosztuje w Wlk. Brytanii ok.2,5-3 funty). Nie jedziemy również do Afryki, gdzie jest największa epidemia malarii. Zabawne jest to, że każdy zapytany o lek na malarię odpowie „malarone”, a nie wie nic o doksycylinie, która jest równie skuteczna, co powyższe tabletki, a tania jak barszcz (opakowanie w PL kosztuje ok.3-4 zł). Leki przeciwmalaryczne będziemy brali codziennie (profilaktycznie) tylko, gdy będziemy podróżować do regionów o wysokim ryzyku zarażenia, np. Birma, granica tajsko-laotańska.
Oczywiście zakupiliśmy też repelenty ze środkiem deet – jeden deet 50% do ciała i drugi jakiś supermocny z amerykańskiej armii (tak powiedział Pan Sprzedawca), który będziemy używali na moskitierę i ubrania.

Dodatkowo w naszej apteczce podróżnej znajdą się:
– węgiel aktywny
– wapno
– paracetamol
– loperamid
– aspiryna
– plasterki
– woda utleniona
– bandaż

Nie bierzemy za dużo, bo przy temperaturach panujących w Azji leki długo nie wytrzymają, a tam też są apteki, wszystko da się kupić na miejscu! 🙂

 

Ubezpieczenie turystyczne

 

Będziemy w różnych krajach o różnym poziomie opieki medycznej, często narażeni na wszelkiego typu urazy czy pogryzienia. Na pewno bardziej niż jakbyśmy zostali w domu. Chcemy podróżować w spokoju i z myślą, że gdyby cokolwiek się nam stało, zawsze otrzymamy odpowiednią pomoc lekarską bez płacenia tysięcy zł z własnej kieszeni.
Pierwszym krokiem było przeszukanie internetu i znalezienie firm, które zajmują się ubezpieczeniami turystycznymi na podróże dłuższe niż rok. Istnieje wiele wyszukiwarek, które po wpisaniu szczegółów podróży, wyświetlają najlepsze opcje ubezpieczeń.
Przy jego wyborze kierowaliśmy się opiniami innych podróżników/backpackerów. Gdy już wybraliśmy 3 firmy, których oferta wydawała nam się najkorzystniejsza, poczytaliśmy opinie innym klientów, ich wrażenia podczas zgłaszania reklamacji i ocenę pomocy firmy podczas ich pobytu za granicą.
Zdecydowanie chcieliśmy ubezpieczyć się w Wielkiej Brytanii, a nie w Polsce, ponieważ w PL ubezpieczenia są na o wiele niższe kwoty (nawet dziesięciokrotnie niższe!), a trzeba za nie więcej płacić na start. Po długich godzinach poszukiwań, zdecydowaliśmy się na zakup ubezpieczenia w jednej z angielskich firm z opcją dla pary. Firma ta miała dobre opinie, przejrzysty regulamin, wysokie stawki za opiekę medyczną oraz obejmowała również bagaż, pomoc prawniczą i wszystkie typy aktywności, które zamierzamy wykonywać.
Co więcej, ubezpieczenie można zawsze przedłużyć będąc zagranicą (co było dla nas ważne, bo nie wiemy kiedy wrócimy). Jednak oferta tej firmy jest dostępna tylko dla rezydentów Wielkiej Brytanii – mieszkańcy Polski, niestety nie mogą się tam ubezpieczyć.
Mamy jednak nadzieję, że nigdy nie zajdzie potrzeba skorzystania z usług ubezpieczalni…

Sprawy bankowe

Przez rok szukaliśmy konta bankowego idealnego na podróż. Konto idealne, to:
– darmowe konto walutowe;
– darmowe karty debetowe Visa/Mastercard podpięte do konta (najlepiej bez PayPassa – w naszej opinii: bezpieczniej);
– brak opłat za przelewy walutowe;
– brak opłat za wypłacanie z bankomatów na całym świecie;
– brak opłat za transakcje kartą w sklepach na całym świecie;
– dobry kurs walut spoza strefy euro;
– konto online;
– możliwość zmiany limitów na kartach debetowych (usługa dostępna online);
– możliwość szybkich przelewów do kantorów online.

Czyli konto całkowicie darmowe, przystosowane dla osób podróżujących. Niestety takie konto nie istnieje w tym momencie ani w Polsce, ani w Wielkiej Brytanii. Banki muszą na czymś zarobić.

Ostatecznie zdecydowaliśmy się na otworzenie kont walutowych w GBP i USD w polskim banku (aktualizacja: ALIOR KANTOR BANK – ODRADZAMY!!!!!! ) oraz w jednym z banków brytyjskich. Żadne z tych kont nie jest idealne, ale ich kombinacja wraz z podpiętymi kartami spełnia wszystkie powyższe warunki!
Ważne było dla nas to, żeby nie zostać bez pieniędzy gdzieś na drugim końcu świata. Wybraliśmy 2 banki, gdy jeden zawiedzie, zawsze będziemy mieć karty do innego konta.

Visa czy Mastercard?
Obie karty są obsługiwane i bardzo popularne w krajach azjatyckich. Tak przynajmniej zostaliśmy poinformowani i tak właśnie wyczytaliśmy na forach podróżniczych. Nie powinno być żadnego problemu z wypłatą pieniędzy. Zazwyczaj jeśli któraś z kart nie działa w bankomacie, to druga zapewne też nie zadziała i trzeba poszukać innego bankomatu → bankomat jest zepsuty 😉
Potwierdzimy później czy to jest prawda, jak już pojeździmy troszkę po Azji 🙂

AKTUALIZACJA: W Indiach zdecydowanie częściej występują bankomaty akceptujące karty Visa. Wszędzie indziej dobrze działają obie karty Visa i Mastercard.

 

Przygotowania do podroży dookoła świata
Pustki w mieszkaniu 2 dni przed startem 😀

 

Podoba Ci się post? Podaj dalej! ↓ 😉

2 Odpowiedzi

  1. Joanna

    Witam, Czy mozna prosic o nazwe firmy ubezpieczeniowej na ktora sie zdecydowaliscie i ile zaplaciliscie za takie ubezpieczenie?

    • dulo&charlie

      Dzień dobry, ubezpieczaliśmy się w firmie Go Walkabout i za 12 miesięcy zapłaciliśmy 276 funtów (za dwie osoby).