Singapur – krótka wizyta w Mieście Lwa

Dwa słowa z języków sankryckich „singa” (lew) i „pura” (miasto) dały nazwę Singapur. Jest to państwo-miasto leżące na południowym krańcu Półwyspu Malajskiego graniczące tylko z Malezją i oddalone jedynie 137 km od równika. Po Macau i Monako, Singapur jest najgęściej zaludnionym państwem świata – na powierzchni 718 km2 żyje prawie 5,5 miliona ludzi, co daje ok.7,5 tys osób na km2 ! Jest to dawna kolonia brytyjska. W 1826 roku Wlk. Brytania odkupiła te ziemie od sułtana i dopiero w 1959 roku kraj uzyskał pełną autonomię. Jednak Brytyjczycy mieli istotny wpływ na rozwój miasta i j.angielski w dalszym ciągu jest jednym z języków państwowych. Standard życia jest tam na niezwykle wysokim poziomie, a wg wikipedii jest to czwarte pod względem finansowym miasto świata po Londynie, Nowym Yorku i Tokyo.

 

Jakieś 3 dni przed przyjazdem do Singapuru Ania napisała wiadomość do swojej koleżanki z czasów szkolnych i okazało się, że Nina ze swoim Czarkiem również planują być w Singapurze w tym samym terminie. Taki zbieg okoliczności tysiące kilometrów od Polski, gdzieś w najdalszych zakątkach Azji! Trudno byłoby sobie wymarzyć lepszy scenariusz. 🙂 Zatrzymaliśmy się zatem w jednym hotelu żeby wspólnie zobaczyć miasto i spędzić razem jak najwięcej czasu. Skończyło się na tym, że Ania z Niną prawie nic Singapuru nie będą pamiętały, bo rozmowy tak ich pochłaniały, że nie zwracały na nic uwagi (co widać np. na poniższym zdjęciu, a jest to jedno z wielu! 😀 ) Czarek Ani z Czarkiem Niny szli na przodzie, a dziewczyny tylko za nimi podążały. Tyle miały tematów do obgadania, nie widziały się chyba 3 lata! Teraz Ania przegląda stamtąd zdjęcia i wielu miejsc nawet nie pamięta… 😀

 

Pierwszego dnia poszliśmy do ponad 100-hektarowych ogrodów przy hotelu Marina Bay Sands – Gardens By The Bay. Charakterystyczne Superdrzewa siegające nawet 50 metrów wysokości to tak naprawdę wertykalne ogrody połączone między sobą mostami. Znajduje się tam też futurystyczna, wielka kapsuła z roślinnością i własnym mikroklimatem. Coś podobnego jak Eden Project w Kornwalii.

 

Koszt budowy ogrodów (bez ceny ziemi) wyniósł ponad miliard dolarów singapurskich (ok.2,7 miliarda złotych), a na utrzymanie ogrodów rocznie wydaje się aż 58 milionów (160 milionów złotych)…

 

Po Singapurze najlepiej poruszać się metrem (MRT), którego wszystkie linie mają aż 153 km długości.

 

Pojechaliśmy dalej, do Chinatown…

 

Stamtąd powędrowaliśmy do wybrzeża (Collyer Quay) żeby móc uchwycić nocne zdjęcia wieżowców i zobaczyć Merliona – symbol Singapuru.

 

Drugiego dnia Czarek z Czarkiem zerwali się z łóżka już przed wschodem słońca, ponieważ obydwoje stwierdzili, że właśnie o tej miasto wygląda najlepiej – spokojne, ciche, bez ludzi i w kolorach wschodzącego słońca.

 

Po śniadaniu pojechaliśmy do parku Fort Canning. Singapur jest tak nowoczesnym miastem, że nawet do parków robią ruchome schody! 😀

wielkie drzewo
Park Fort Canning – wielke drzewo

 

Później przespacerowaliśmy się na wybrzeże Clarke Quay, gdzie wzdłuż rzeki ciągną się różne knajpki, puby i restauracje.

 

Po kilku dniach spędzonych wspólnie w Singapurze Nina z Czarkiem pojechali na północ – w stronę Malezji, a my polecieliśmy na Borneo

 

2 Odpowiedzi

  1. dorota

    jestem kolezanka ze studiow Ani i Piotra Szyszkowskich, mieszkamy w Melbourne ,Australia . Bardzo sie ciesze ze Singapore wam sie podobal bo ja i moj maz jestesmy zakochani w tym miescie. Jest jeszcze jedna rzecz warta zobaczenia w Syngapore , a mianowicie wyspa SENTOZA . Tajlandia zgadzamy sie z wami ze jest bardzo przyjazna dla ludzi, turystow jedzenie , wyspy z resortami jest super. w Malazji bylismy tylko w KL tez fajnie, Hong Kong warte zobaczenia , Macao i ich egg tarts,oczywiscie casinos (lots of casinos). Miedzy 10 sierpnia a 6 wrzesnia 2015 bedziemy w Polsce a po za tym jestescie more than welcome u nas w Melbourne postaram sie wymyslec jakies vegetarianskie zarcie . W przyszlym roku mamy plany troche zobaczyc Japonie, Korea i Taiwan, narazie to tylko plany. Oczywiscie nas interesuje bardziej cywilizacja , kijanki pijawki,to jest troche za duzo dla mnie. Zycze wam milego lazikowania.

    • dulo&charlie

      Dzień dobry! 🙂 Rzeczywiście Singapur nam się mocno spodobał, choć bardziej swojsko czuliśmy się w Bangkoku. Szkoda, że przegapiliśmy wyspę Sentosa, ale następnym razem tam się wybierzemy. Loty po Azji często są z przesiadką w Singapurze, więc może jeszcze odwiedzimy ten kraj podczas naszej podróży. Hong Kongu jeszcze nie widzieliśmy, ale będziemy we wrześniu w Chinach, więc o HK i Macao pewnie też zahaczymy. Japonię chcielibyśmy również zobaczyć, ale wszystko się okaże wkrótce… To zależy od cen biletów z Chin. Australię odwiedzimy na 100%, prawdopodobnie będziemy w połowie stycznia w Gold Coast i później skierujemy się na południe, przez Sydney aż do Melbourne. 🙂 Dziękujemy za zaproszenie! Mamy wielką nadzieję, że uda nam się Państwa odwiedzić. Pozdrawiamy!