Wakacje w Tajlandii – fotorelacja

8 sierpnia 2015 trafiliśmy do Tajlandii po raz drugi. Tytuł postu jest wymowny – tak, uważamy, że ten miesiąc był dla nas jak prawdziwe wakacje w Tajlandii… Może śmiesznie to brzmi, bo przecież podróżujemy już tyle czasu, ale właśnie wtedy odwiedziła nas rodzina i styl podróżowania chcąc, nie chcąc, troszkę się wtedy zmienił. Przez ten czas podróżowaliśmy wygodniej, pozwalaliśmy sobie na więcej atrakcji i zostawaliśmy w lepszych hotelach. Nie przemieszczaliśmy się również tak dużo, jak zawsze – przez cały miesiąc byliśmy tylko na Phuket, Krabi (po raz drugi, pierwszą wizytę opisaliśmy w poście: Krabi – jaskinie i rajskie plaże), Ko Phangan oraz w Bangkoku (wpis o Bangkoku znajdziecie tu: Bangkok – stolica uśmiechu).

 

Zaczęło się od Phuket…

To w Phuket po raz pierwszy w życiu doświadczyliśmy monsunowej pogody. Padało co nie miara. Na szczęście w dniu przylotu naszych mam i brata Czarka przestało lać, wyjrzało słoneczko, a wakacje zapowiadały się niesamowicie dobrze.

monsun w tajlandii
Monsun – pora deszczowa w Tajlandii

 

Stwierdzamy jednogłośnie, że wyspa Phuket nie jest dla nas – większość przyjeżdża tu raczej po to żeby dobrze poimprezować, bo na pewno nie dla plaż (ładniejsze znajdziecie w innych częściach kraju). Za to samo miasteczko Phuket, a właściwie jego starówka, bardzo nam przypadła do gustu. Stara zabudowa, ładne, kolorowe kamieniczki, stylowe kawiarnie – zobaczcie zdjęcia poniżej. 🙂

Później pojechaliśmy do Krabi…

Podczas wizyty w maju 2015 tak nam spodobało się w okolicach plaży Railay, że postanowiliśmy pokazać to miejsce również naszej rodzince. Znaleźliśmy podwójny domek przy plaży Ton Sai. Z wielkiego tarasu mieliśmy widok na otaczające plażę, wysokie klify i gęstą dżunglę. Całe dnie spędzaliśmy na naszej ulubionej plaży Phranang, na spacerach po okolicy i szukaniu ukrytych plaż z kajaka.

 

 

Skusiło nas Ko Phangan

Najwięcej czasu zarezerwowaliśmy na wyspę Ko Phangan. Do odpoczynku wybraliśmy plażę Haad Salad. Inne, pobliskie plaże odwiedzaliśmy na skuterze. Zazwyczaj kierowca Czarek nie szalał na drodze, ale zdarzało się też, że na skuterze siedziały również i 3 osoby. 😀

 

Nie obyło się również bez degustacji smażonych robali… Tylko Mikołaj się odważył. 😀

robale do jedzenia
Mmmm… pycha, karaluszek 😀

 

robaki w tajlandii
Obiadek Mikołaja 😀

 

 

Na koniec zostawiliśmy Bangkok

Stolica Tajlandii jest tak atrakcyjna i jest tam tyle do zobaczenia, że może bez problemu być celem podróży samym w sobie. Po kilku dniach spędzonych tam w maju z przyjemnością wróciliśmy na „stare śmieci”. Zamieszkaliśmy w naszym ulubionym hotelu i zaprowadziliśmy rodzinkę do restauracji, w której zawsze wcześniej sami przesiadywaliśmy. Pokazaliśmy im tajskie świątynie, sławną Khao San Road, Muzeum Śmierci oraz Golden Palace.

 

Dzięki wizycie rodzinki zaczęliśmy na nowo zachwycać się Tajlandią. Rzeczy takie jak ruch uliczny, riksze, wygląd sklepów, restauracji, architektura czy kuchnia tajska po tak długim czasie w podróży były dla nas oczywiste i normalne, a oni zauważali wszystko. Wtedy do nas dotarło jak ta podróż nas zmieniła. To, co kiedyś było dla nas egzotyczne i fascynujące stało się naszą codziennością, Azja była przecież naszym domem przez 9 miesięcy!