O naszych kłopotach na Dalton Highway – Alaska

W Prudhoe Bay byliśmy jeszcze, gdy słońce świeciło 24h na dobę. W ciągu dnia temperatury były raczej w okolicy zera, ale im słońce schodziło niżej, tym robiło się chłodniej. „W nocy” nawet na minusie. Ok. 20 wieczorem zdecydowaliśmy się wyruszyć w trasę powrotną. Chcieliśmy zjechać Dalton Highway jak najdalej na południe, najlepiej aż za tzw. Ice Cut żeby już w ciepełku móc rozstawić się na noc na kempingu. Już tak mamy, że jak odhaczymy jedno miejsce w swoich podróżniczych planach, natychmiast zaczynamy rozmyślać o kolejnym. Jedziemy sobie, jedziemy, dyskutujemy o tym jak dalej będzie wyglądać nasza podróż, o tym, że trzeba auto niedługo sprzedać, o kolejnych wymarzonych krajach… aż nagle kątem oka widzę przerażenie na twarzy Czarka. Wpatrzony we wskazówkę od temperatury silnika wychyloną do maksimum zaczął włączać ogrzewanie na pełną parę (szybki test na brak wody w układzie), aż w końcu zatrzymał auto.

„Ja pierd*, jesteśmy w du***!!!” – krzyknął.


Mniej więcej tutaj mieliśmy awarię auta – niezłe pustkowie!

 

Awaria auta na Arktyce – nie polecamy!

Wyskoczyliśmy z samochodu, a spod niego bucha para wodna. Z rury wydechowej, tak mniej więcej na wysokości pasażera, lała się woda. Woda lejąca się z wydechu w tym miejscu? Ale jak?! Odkryliśmy ogromne pęknięcie w wydechu (sensor tlenu dostał porządnie kamieniem). Straciliśmy cały płyn chłodniczy, silnik zagrzał się na maksa.
Pierwsza myśl: „Uszkodzona uszczelka pod głowicą! To koniec! Utknęliśmy w przysłowiowej d*!!!” (woda+para wodna w układzie wydechowym to zwykle pęknięty blok silnika lub uszkodzona uszczelka pod głowicą…)
A gdzie jest przysłowiowa d*? Dalton Highway, 60 km na południe od Prudhoe Bay (w którym nic nie ma; same baraki, widzieliście w ostatnim poście jaka to dziura na końcu świata -> Prudhoe Bay) i 750 km do Fairbanks (najbliższa cywilizacja). Zero zasięgu, zero aut i ciężarówek o takiej godzinie. Zostaliśmy sami na poboczu szutrówki, w minusowej temperaturze z podstawowymi (i tandetnymi, chcieliśmy przyoszczędzić) narzędziami. O holowaniu auta nie było mowy, koszty przewyższałyby wartość naszej Toyoty. Zresztą i tak nie mieliśmy zasięgu, jak w ogóle zadzwonilibyśmy po pomoc?!

tundra alaska
Tak wyglądał teren, gdzie mieliśmy awarię. Tundra. [zdjęcie zrobione wcześniej, w drodze do Prudhoe]

Rozważamy wszystkie opcje

Wsiedliśmy z powrotem do samochodu żeby ochłonąć i przemyśleć co możemy w tej sytuacji zrobić. Czarek stwierdził, że trzeba porzucić samochód i po prostu pojechać na stopa do Fairbanks. Ja raczej należę do tych bardziej optymistycznych osób i widziałam to bardziej w ten sposób, że złapiemy stopa do Prudhoe Bay, a tam dobrzy ludzie doradzą nam, co mamy zrobić, może pożyczą narzędzia, pomogą ściągnąć części… Będziemy nocować w aucie (które jakimś cudem ktoś nam zaholuje do wioski), zaprzyjaźnimy się z lokalnymi… Owszem, wydamy dużo nadprogramowej kasy, ale ostatecznie będzie git! …A Czarek mnie sprowadził na ziemię mówiąc, że musielibyśmy ściągnąć raczej cały silnik, a nie „części” (wymiana uszczelki? – Ok, ale jak się ma narzędzia, garaż itp. zdecydowanie łatwiej i szybciej wymienić cały silnik). Zresztą nawet w Fairbanks (30 tys. mieszkańców) Land Cruiser 80tka to raczej rzadkość, więc zapewne nawet i silników nie mają. No i tyle, już się zamknęłam i sama zwątpiłam.

prudhoe bay alaska
Prudhoe Bay – wioska albo bardziej tymczasowa osada z baraków. Niezbyt dobre miejsce do naprawy auta…

 

Sprawdzanie auta – jest nadzieja?

Czarek zrobił drugie podejście do sprawdzania auta. Obok był mały strumień, więc wysłał mnie z baniakiem po wodę. Wlewał ją przez szmatkę do chłodnicy. Niemalże natychmiastowo wylewała się z dziury w wydechu. Włączyliśmy auto. Odpaliło normalnie i zastanawiające było to, że praca silnika była równa. Pojawiła się nadzieja: „A może to jednak nie uszczelka?”.
Czarek wszedł pod auto, a ja stałam na czatach i sprawdzałam czy nie widać w pobliżu niedźwiedzi. Widzieliście na zdjęciach, że Dalton Highway to istne pustkowie. Zdarza się, że nawet po samym Prudhoe Bay chodzą grizzly!

 

Dalton Highway przy samym Prudhoe Bay wszystkiemu winna…

Okazało się, że kamienie poobijały nam mocno podwozie. Na odcinku ok. 20 mil przed/za Prudhoe Bay remontują drogę i jest ona posypana całkiem sporymi kamieniami (wielkości dorodnego ziemniaka). Pracownicy pól naftowych mają same służbowe pick-upy, więc, wiadomo, śmigają nimi wte i wewte bez zwalniania. Gdy jechaliśmy do Prudhoe, to puścili tam ruch wahadłowy z autem-pilotem, który jechał 50 mil/h po tych wszystkich kamieniach! Nie mogliśmy się zbuntować i zwolnić, bo za nami i przed nami cały sznur ciężarówek… I na bank właśnie na tym odcinku zmasakrowaliśmy od spodu auto. W Prudhoe Bay nie zwróciliśmy uwagi na stan podwozia. Zresztą dużo zwiedzaliśmy pieszo, a auto stało. Płyn chłodniczy zaczął się lać dopiero jak wyjechaliśmy te kilkadziesiąt mil za wioskę…

 

Nagle słyszę spod auta radosne: „Silnik cały, nie jesteśmy w d* ! Ale…”

Toyota Land Cruiser ma rurki od nagrzewnicy puszczone nad wydechem. (dla laików samochodowych: tam też krąży płyn chłodniczy, ten sam, co jest w silniku). Okazało się, że kamienie rozwaliły nam właśnie te rurki i to stamtąd buchała para! (swoją drogą wydech też był zmasakrowany, ale konkretną przyczyną naszej awarii były te rurki). Te rurki odpowiedzialne są za ogrzewanie z tyłu auta. Czarek zatem na szybko wymyślił naprawę: odciął ogrzewanie i zrobił mniejszy obieg. Dostęp do ogrzewania był koszmarny – jedną nogą stał na zderzaku, a drugą wcisnął gdzieś pod maskę, która co chwilę, przy mocniejszych podmuchach wiatru, opadała mu na głowę. Co chwilę też wchodził do auta ogrzać skostniałe ręce… Nie mieliśmy również zapasowych zacisków na rurki, ale na szczęście znaleźliśmy podwójne na wspomaganiu kierownicy, więc tymczasowo jedną przełożyliśmy W normalnych warunkach, z normalnych narzędziami, taka naprawa trwałaby kilka minut, ale w tych warunkach zajęło to ok. 2 h!

klopoty na dalton highway
Mniej więcej w takiej pozycji Czarek naprawiał auto. To tylko rekonstrukcja wydarzeń! Gdy auto nam padło na Dalton Highway, to nawet nie było nam w głowie robienie zdjęć…

 

Powoli przesuwamy się na południe

W końcu ruszyliśmy. Jechać się dało, ale nie mieliśmy ogrzewania w całym aucie. Wreszcie Czarek przyznał mi rację, że kupienie dodatkowej, ręcznej dmuchawy/grzałki na 12V było dobrym pomysłem ($10, a wypominał to przez całe pół roku, bo nigdy nie była używana). Co 5-10 minut zatrzymywaliśmy się żeby sprawdzić czy dalej jest woda w chłodnicy i czy by-pass się trzyma na miejscu. Trzeba też było odszraniać szyby, bo temperatura zeszła sporo poniżej zera i po kilku minutach mieliśmy białą plamę zamiast szyby. Siedzieliśmy owinięci w koce i marzyliśmy o cieple za Ice Cut. Dojechaliśmy na kemping po północy i padliśmy na łóżko jak zabici…

awaria ogrzewania w aucie
Siedzieliśmy opatuleni w koce. W aucie brak ogrzewania, a na dworze na minusie.

 

dalton highway alaska
Piękne widoki zza okna 😀

 

To nie koniec szkód niestety

Rano wstajemy, a tam dziura!! Dziura w oponie. Jakby jeszcze było mało kłopotów, zacięło się przymocowanie zapasówki i musieliśmy trochę pokombinować żeby ją w ogóle zdjąć.(jak jeździmy po off-roadzie, to opona ląduje na dachu, ale Dalton Highway była całkiem całkiem, więc zostawiliśmy oponę na dole). Czarek w międzyczasie odkrył kolejną rzecz (!): wydech tak się wygiął od kamieni, że praktycznie cała tylna część ledwo co wysiała. Kolejny element do naprawy!

dziura w oponie 4x4
No i mamy flaka!

 

kolo zapasowe toyota
Kolejne problemy, tym razem z zapasówką…

 

halogeny toyota 4x4
Brudas! Nawet na dachu!

 

Powrót do cywilizacji… i KOLEJNE szkody

Oj długo nam zajął dojazd do Fairbanks, dłuuugo! Kilka dni! Jechaliśmy bardzo wolno, co chwilę zatrzymywaliśmy się sprawdzić stan prowizorycznie naprawionych części no i nie mogliśmy też złapać kolejnego flaka – nie mieliśmy drugiej opony zapasowej. Po drodze znaleźliśmy na poboczu wrak auta. Widać, że porzucone dawno temu, całe podziurawione od kul. Ewidentnie: niczyje. Stało się dawcą części do naszego Land Cruisera. Wyciągnęliśmy spod maski wężyki i zaciski, które były w lepszym stanie niż nasze! W Fairbanks poszliśmy naprawić oponę, kupiliśmy części i skierowaliśmy się w stronę kempingu za miastem. Po drodze jeszcze zajechaliśmy na stację benzynową. Podczas nalewania paliwa podjechał do nas pick-up. Kierowca wysunął głowę i mówi, że auto nam przecieka!!!

roadkill alaska
Roadkill – dawca części, znaleziony na poboczu drogi

 

fairbanks mechanik
Naprawiamy oponę w warsztacie w Fairbanks

 

Ile można??!!

W Australii ponad 10 tys. km starym Mercedesem, w Nowej Zelandii ponad 6 tys. również starym Mietkiem, Ameryka Południowa: ponad 26 tys. 4Runnerem, teraz tym Land Cruiserem ponad 15 tys. km z Kolorado na Alaskę, w sumie ponad 55 tys km i zero szkód, zero napraw!!! Tylko jedna przedziurawiona opona w Ekwadorze, a tak to nic… A teraz TYLE rzeczy naraz? Na sam koniec podróży?! No nic, zjechaliśmy na bok na parking. Okazało się, że rozpołowiony wydech w jednym miejscu tak długo nagrzewał plastikowy (?! Toyota…) dopływ do zbiornika paliwa, że ten nie wytrzymał i pękł. Czarek na szybko zabezpieczył folią aluminiową dziurę i po raz kolejny podjechaliśmy pod sklep samochodowy kupić to, co niezbędne do naprawy auta.

naprawy auta w terenie
Kolejny raz pod autem…

 

W końcu doprowadzamy auto do ładu

Zatrzymaliśmy się na kilka dni na kempingu, gdzie bez pośpiechu mogliśmy doprowadzić naszą terenówkę do stanu używalności. Czarek zajął się oczywiście najważniejszymi sprawami, czyli mechanicznymi, a Ania tymi wizualnymi. Na szczęście wszystko daliśmy radę sami ogarnąć i można było ruszać w dalszą podróż po Alasce. Teraz się trochę śmiejemy z tej całej sytuacji, ale uwierzcie, wtedy jak tam byliśmy pośrodku niczego z rozwalonymi autem, to chciało się tylko płakać. Najważniejsze żeby się nie poddawać!!

naprawa auta diy
Naprawa rury wydechowej… Warunki polowe!

 

land cruiser 80 series
Gotowe! 😀

 

P.S. Pamiętajcie! Jeśli planujecie jakieś wyprawy 4×4 w niezamieszkane rejony, bierzcie ze sobą takich Czarków, co wszystko potrafią naprawić!! 😀

P.S.2. Jak Toyota Land Cruiser, auto terenowe (??), wychwalane przez tysiące ludzi, może nie mieć osłony podwozia?!