Indie – dzienny budżet, ceny i co warto zobaczyć

Ile wynosi dzienny budżet w Indiach? Czy Indie dalej są takie tanie? Jakie są ceny jedzenia i zakwaterowania? Ile wydawaliśmy na jedzenie? Jeśli chcecie znać odpowiedź na te pytania, czytajcie dalej! 🙂

Spróbowaliśmy podsumować nasz niemalże 2-miesięczny pobyt w Indiach. Policzyliśmy wszystkie przejechane kilometry i wydane rupie, obliczyliśmy dzienny budżet. Przemyśleliśmy również, które miejsca moglibyśmy Wam polecić, a których wg nas nie warto odwiedzać.

 

W Indiach byliśmy 59 dni.

Przejechaliśmy 6550 km, z czego:
– 3410 km pociągami,
– 2840 km autobusami,
– 300 km skuterem.

 

Dzienny budżet w Indiach

Nasz dzienny budżet w Indiach to 1720 rupii na dwie osoby (99 zł, kurs z dnia 21.05.2015r.), ale:

  • po odjęciu pobytu w Bombaju i Kalkucie (najdroższe miasta) dzienny budżet wyniósłby 1550 rupii (91 zł);
  • po odjęciu tego powyższego + zbędnych wydatków takich jak karta sim (nie działała), wycieczka po rozlewiskach (nie było warto), bilety kolejowe na najwyższą klasę ( innych nie było) itp. dzienny budżet wyniósłby 1380 rupii (81 zł);
  • dzienny budżet w wersji statycznej (bez opłat za transport, np. jak zostawaliśmy w jednym miejscu na dłużej) wynosił średnio 1100 rupii (63 zł).

 

Ceny hoteli

Średni koszt pokoju 2-osobowego z łazienką, często z balkonem/tarasem, ale bez klimatyzacji to 700 rupii, czyli ok.40 zł. Jednak w większych miastach ceny noclegu były znacznie wyższe. W Bombaju czy Kalkucie w miarę czysty hotel za 2000 rupii (116 zł) to dalej rzadkość. Najtańsze hotele są w Hampi (200-350 rupii) i na Goa (od 300 rupii w górę). Inne miasta: Mahabaleswar 850 rupii, Kochin 700 rupii, Munnar 700 rupii, Allepey 400 rupii, Aurangabad 1300 rupii (z klimatyzacją), Agra 450 rupii, Varanasi 400 rupii.

 

Ceny jedzenia w restauracjach

Na jedzenie wydawaliśmy średnio 600 rupii/ 2 osoby/ dzień (35 zł). Nasze śniadania (omlet + tosty) kosztowały ok.60-80 rupii za osobę (3,5 – 4,6 zł), a obiady 300 rupii (17 zł) na dwie osoby (w Indiach porcje ryżu i np. sera paneer w sosie były tak duże, że jedną porcją najadaliśmy się obydwoje). Mieliśmy grzałkę, więc najczęściej sami robiliśmy sobie kawę i herbatę, ale w barze to koszt średnio 15-80 rupii (0,85 – 4,6 zł) za kawę i 5-40 rupii (0,3 – 2,3 zł) za herbatę. W sklepie dokupowaliśmy wodę: 2l wody to koszt rzędu 25-35 rupii, a piliśmy jej dużo, nawet 6 litrów dziennie.

 

Ceny alkoholu

Alkohol piliśmy tylko 2 razy, ale wiemy, że kosztuje całkiem sporo, bo piwo od 100 rupii (5,8zł) wzwyż, a wino w niektórych stanach (np. Kerala) to koszt rzędu 1200 rupii (70 zł)! Tylko whiskey było tanie, ok. 110 rupii (6 zł) za 180 ml.

 

Ceny transportu

Na transport wydaliśmy względnie dużo, bo przejechaliśmy wiele kilometrów.

  • 1 km przejechany autobusem kosztował nas ok. 1,5 rupii,
  • pociągiem 0,5 rupii (najtańsza klasa) – 4 rupie (wyższa klasa),
  • skuterem ok.3 rupie,
  • rikszą 10-20 rupii.

 

Prezenty i pamiątki

Zawsze trzeba było się targować, bo ceny startowe było niemal zawsze o 1000% wyższe niż cena ostateczna. 😉 Na pamiątki wydaliśmy ok. 3 tys rupii (115 zł).

 

Czy Indie są tanie do podróżowania?

Przekonaliśmy się, że Indie wcale nie są takie tanie. Ceny wzrosły tu nawet kilkukrotnie w ciągu ostatnich lat. Mitem jest, że w Indiach można podróżować za grosze. Może są tańsze niż reszta krajów w Azji, lecz standard hoteli jest bardzo niski, jedzenia nigdy nie jest się do końca pewnym ( brak higieny Hindusów przeraża), a autobusy/pociągi może są tanie, ale nigdy nie ma się pewności czy pojazd dojedzie w jednym kawałku. Ponadto Hindusi oszukują obcokrajowców na każdym kroku, nie było dnia żebyśmy nie przepłacili za coś pomimo targowania się. Hmm właściwie to za każdym razem ceny dla nas były wyższe/nie wydawano nam reszty/ samemu doliczano napiwki lub wymyślony przez nich podatek. Gdyby Hindusi byli uczciwi i nie widzieli w nas tylko „chodzącego bankomatu” to myślimy, że spokojnie moglibyśmy wydać o połowę mniej.

 

Co warto było zobaczyć?

Zdecydowanie najbardziej podobało nam się na górskich polach herbaty w Munnarze, w misternie rzeźbionych starych świątyniach Beluru i Halebidu, pośród wielkich głazów w Hampi, w buddyjskich jaskiniach Ajanta i nad Gangesem w Varanasi.

 

Czego nie warto było odwiedzać?

Bombaj – drogie, przeludnione i brudne miasto. Dużo tanich lotów z Europy, tylko taki plus.
Goa – znajdziecie lepsze plaże w innych zakątkach Azji.
Rozlewiska Kerali – widowiskowe, lecz mocno zaśmiecone przez miejscowych.
Mysore – zwykłe, indyjskie miasto, oprócz pałacu i świątyni nic tam nie ma (a takie budowle są w setkach innych miast).
Lucknow – naganiacze, naganiacze i jeszcze raz naganiacze. Jeśli już tam przypadkiem traficie, to lepiej zamknąć się w hotelu i nie wychodzić. ;p

 

Nasza opinia

Nasze uczucia są mieszane. Z jednej strony przepiękne świątynie, malownicze góry i bogata kultura, lecz z drugiej strony nieuczciwi ludzie, tysiące naciągaczy, tony śmieci walające się dosłownie wszędzie, hałas, wieczne klaksony, smog w powietrzu, brak jakichkolwiek zasad i logiki w codziennym życiu. Nie żałujemy, że tam pojechaliśmy, bo mieliśmy okazję zobaczyć sławne Indie na własne oczy. Żałujemy tylko, że na tak długo. Mogliśmy skrócić nasz pobyt do 1 miesiąca. Teraz już wiemy jak wyglądają Indie i stanowczo stwierdzamy, że ten kraj nie należy do naszych ulubionych destynacji. Cenimy sobie ciszę, spokój i czystość – tego niestety tam brakuje.

 

W zakładce Indie znajdziecie nasze wszystkie relacje z podróży po tym kraju.